Strona główna

CZŁOWIEK, KTÓRY ZNA TAJEMNICE LUDZKIEJ DUSZY


CZŁOWIEK, KTÓRY ZNA TAJEMNICE LUDZKIEJ DUSZY


Życie Andrzeja Struskiego podzielić można na dwa etapy. Do 33. roku życia był zwykłym człowiekiem - miał rodzinę, pracował, jako mechanik samochodowy, potem ogrodnik. Wszystko się zmieniło po tym, jak pewnej nocy otrzymał "z góry" przekaz.


Andrzej Struski
- Obudziłem się rano i miałem już w głowie całą wiedzę na temat duszy: czym jest, jak wygląda, dlaczego się wciela - wspomina pan Andrzej. - W jednej chwili pojąłem sprawy, wydawałoby się, niepojęte. Ten przekaz to nie był sen. Wpłynął na moje życie. Sprawił, że stałem się spokojniejszy, bardziej opanowany, że zacząłem myśleć o dobru innych.
To było 18 lat temu. Po pierwszym przekazie pojawiły się następne. Pan Andrzej dowiedział się z nich, że każdy człowiek ma zapisany w gwiazdach program swojego życia. Że nie mamy wpływu na to, jak długo będziemy żyli, i nie możemy uniknąć poważnych chorób, które są zapisane w tymże programie, ale w innych sprawach mamy wolną wolę - od nas zależy, czy będziemy dobrzy czy źli, czy będziemy szczęśliwi, czy uda się nam wypełnić zadania, jakie się przed nami pojawią, i wykorzystać predyspozycje, z którymi się rodzimy.
Jedną z najważniejszych informacji dla pana Andrzeja było to, że w żadnym wypadku nie powinien żyć tylko dla siebie, że musi pomagać ludziom. Dostał nawet wskazówki, jak mógłby to robić.

Cyfrologia przestrzenna
Dzięki informacjom z przekazów opracował metodę, która pozwala ustalić, jakie problemy ma dany człowiek, i w jaki sposób można je zlikwidować. Metoda nosi nazwę "cyfrologia przestrzenna". Za jej pomocą panu Andrzejowi udało się pomóc, między innymi, Justynie Nowak, która trafiła do niego w stanie głębokiej depresji. Gnębiły ją myśli samobójcze. Nic nie dawało jej zadowolenia: praca wydawała jej się ogłupiająca, znajomi - nudni. Na domiar złego, odszedł od niej narzeczony - po siedmiu latach znajomości.
- Pan Andrzej zapytał mnie o daty urodzenia: moją, rodziny, narzeczonego. Okazało się, że liczby, które podałam, określały całą sytuację, w jakiej się znalazłam. Na ich podstawie pan Andrzej ustalił, na przykład, że źródłem mojego problemu jest konflikt z ojcem. Nigdy wcześniej sobie tego nie uświadamiałam, ale, rzeczywiście, tato jest człowiekiem dominującym. Mama zawsze bierze jego stronę, zaakceptowała to, że to on w domu o wszystkim decyduje. Ja też przyzwyczaiłam się już do tego, że ojciec mnie kontroluje; tłumaczyłam sobie, że taki już po prostu jest. Andrzej Struski tymczasem doradził mi, żebym jak najszybciej wyprowadziła się z domu, nawet gdyby oznaczało to konieczność zamieszkania w bardzo skromnych warunkach. Powiedział też, abym zaufała koleżance z pracy, za którą, szczerze mówiąc, nie przepadałam, bo wydawała mi się zarozumiała i hałaśliwa. Mimo oporów, zastosowałam się do tych rad i moje życie zmieniło się w ciągu miesiąca! Po wielkiej awanturze wyprowadziłam się z domu. Miałam wtedy wrażenie, że pozbyłam się garbu, który nosiłam wiele lat! Niedługo potem koleżanka - ta, jak mi się wtedy wydawało, zarozumiała - niespodziewanie zaproponowała mi pracę nad wspólnym projektem. To bardzo dobry projekt. Już wiem, że odniesiemy sukces!

We władzy myślokształtów
Inną ważną informacją, jaką otrzymał w przekazach pan Struski, było to, że myśli i emocje ludzi mają olbrzymi wpływ na rzeczywistość.
- Moja rodzina miała mnie za hipochondryka - opowiada Krzysztof Sroczyński, sprzedawca z Gniezna. - Rzeczywiście, ciągle się na coś leczyłem. Miałem alergię, katar sienny, migreny, nieustannie się przeziębiałem. Czułem się okropnie pod względem psychicznym, ponieważ wszyscy się ze mnie i moich dolegliwości wyśmiewali. A teraz jestem innym człowiekiem - jestem zdrowy, zadowolony z życia. Okazało się, że byłem po prostu opanowany przez myślokształty. Przez lata nieustannie pielęgnowałem swoje choroby, podsycałem je, zastanawiając się nad sposobami ich leczenia. W ten sposób, nieświadomie, przyciągałem do siebie złą energię. Pan Andrzej doradził mi, żebym natychmiast przestał skupiać się na chorobach. Poinstruował, w jaki sposób można zatrzymać strumień związanych z nimi myśli. I, jak widać, to działa!

Skuteczna ochrona przed klątwą
Przekaz, który pan Struski otrzymał w lutym 1999 roku, dotyczył innej ważnej sprawy, a mianowicie klątw i opętań.
- Dowiedziałem się wtedy, jak działać w takich właśnie sytuacjach - opowiada Andrzej Struski. - Nauczyłem się używać energii płynącej z rąk, wizualizacji oraz objawionej mi mantry. Jest to niezwykle silny i skuteczny sposób. Mam świadomość, że niewielu ludzi jest w stanie samodzielnie sobie poradzić z negatywnymi energiami, mimo że jest na to rada: należy zastosować tzw. odwrócenie przyzwolenia, a mianowicie, kiedy spotykają nas same przykrości, musimy starać się zachować radość. Wiem, że dla człowieka, który boi się złych sił, jest załamany, nieszczęśliwy, jest to prawie niewykonalne, ale należy przynajmniej spróbować wykształcić u siebie taką właśnie postawę. Jeśli to niemożliwe, trzeba szukać pomocy u egzorcysty.
Tak właśnie musiała postąpić pani Wanda, która w jednym miesiącu straciła pracę, od lekarza dowiedziała się o początkach jaskry, a od męża - że chce się z nią rozwieść. Nieszczęścia ją przytłoczyły, nie umiała sobie z nimi poradzić. Okazało się, że padła ofiarą klątwy nałożonej przez sąsiadkę. Obie panie od lat się nienawidziły, wyrządzały sobie różne przykrości. Klątwa była tak silna, że nie wiadomo, jak by się to wszystko skończyło. Na szczęście została zneutralizowana.
- Aby klątwa mogła zadziałać, musi zaistnieć nienawiść po obu stronach - tłumaczy Andrzej Struski. - Do człowieka w stanie radości nie ma ona dostępu. Dlatego też chciałbym zachęcić ludzi, aby pielęgnowali w sobie dobre myśli i emocje - nie tylko po to, żeby się chronić przed klątwami. Warto zdać sobie sprawę że od naszych myśli, a więc tego, czy są one pozytywne, czy negatywne, zależy to, jak się potoczą losy całego świata...

Anna Forecka
fot. Marek Lapis