[ x ]

Nowe zasady dotyczące cookies:

Dla zapewnienia łatwości i wygody odbioru przekazywanych informacji serwis ten korzysta z technologii plików cookies. Jeśli chcesz zrezygnować z korzyści, które dają Ci pliki cookies, możesz to zrobić, zmieniając ustawienia swojej przeglądarki. Tutaj dowiesz się, jak to zrobić. Korzystanie z naszej strony bez zmian ustawień plików cookies oznacza, że będą one zapisane przez Twoją przeglądarkę. Więcej informacji znajdziesz w naszej Polityce Cookies.

Powtórka z Atlantydy

Teneryfa, Gran Canaria, Fuerteventura i kilka innych nazw. Znajdziemy je w katalogu każdego szanującego się biura podróży. Mówiąc krócej, Wyspy Kanaryjskie. Czy jedna z nich może stać się dla naszej cywilizacji... symbolem zagłady? Niestety tak, uważa McGuire.

Edgar CayceTo La Palma. Ponad 80 tys. mieszkańców, plantacje bananów, lasy. I wulkan. Choć ostatni raz wybuchł 33 lata temu, nadal pozostaje aktywny. To właśnie jego ponowna erupcja ma zapoczątkować apokalipsę. Ale Cumbre Vieja, bo taką nosi nazwę, wcale nie jest jakimś wyjątkowo potężnym wulkanem. Jego wybuch sam w sobie nie przysporzy większych szkód ani światu, ani nawet mieszkańcom wyspy. Chodzi o coś innego.
Wulkan położony jest niedaleko wybrzeża. W tej okolicy skały są popękane. Gdy Cumbre Vieja wybuchł 55 lat temu, jedna z nich zsunęła się do oceanu. Przy tej okazji naukowcy odkryli, że erupcja naruszyła inny, o wiele potężniejszy blok skalny. Późniejsze badania wykazały, że powoli zsuwa się on w kierunku oceanu i prędzej czy później do niego wpadnie. Ostatni jak dotąd wybuch wulkanu, w 1971 r., jeszcze bardziej nadwerężył geologiczną budowę obszaru.
McGuire zapowiada, że następnej erupcji skała już się nie oprze. A to dopiero początek problemów...

Wielki Plusk
– Podobny efekt mógłby wywołać jedynie... upadek asteroidy do oceanu! Wytworzy się megatsunami: gigantyczna fala, niespotykana nawet podczas największych tajfunów na Pacyfiku – twierdzi McGuire. Całą sprawę nagłośnił już kilka lat temu jego współpracownik, dr Simon Day. Opublikował wyniki komputerowej symulacji, ukazującej efekty ewentualnego wybuchu wulkanu Cumbre Vieja. Znając budowę geologiczną La Palmy, chciał sprawdzić, co się stanie, gdy na skutek erupcji wspomniany fragment skały wpadnie do oceanu. Otóż na podstawie wielu szczegółowych danych komputer wyliczył, że zdarzenie wywoła falę o wysokości... 900 metrów! Potem wprawdzie szybko obniży się ona do 100 metrów, ale to i tak wystarczy, by żywioł spustoszył wybrzeża całych Wysp Kanaryjskich.
krater wulkanu Cumbre ViejaNie koniec na tym. Choć fala nadal będzie słabnąć, kilka godzin później ma być jeszcze na tyle potężna, by z impetem uderzyć w wybrzeża Hiszpanii, Wysp Brytyjskich i płn.–zach. Afryki. Ponieważ jednak skała z La Palmy wpadnie do oceanu po zachodniej stronie wyspy, większość energii skieruje się właśnie ku zachodowi. Seria 20–metrowych fal przemierzy cały Atlantyk i dotrze do wschodnich wybrzeży USA. Woda wedrze się nawet 20 km w głąb lądu. Nowy Jork, Boston, Miami i inne nadbrzeżne miasta zostaną natychmiast zatopione!

Komputer wie, co mówi
Czy ta komputerowa „przepowiednia” jest wiarygodna? Aby to sprawdzić, Day zastosował ten sam program do przeanalizowania pewnego przypadku z XIX w. Gdy w 1888 r. na jednej z wysp Papui–Nowej Gwinei wybuchł wulkan, do oceanu osunął się gigantyczny blok skalny. Tsunami zabiło 3 tys. ludzi. Day miał do dyspozycji wystarczającą ilość danych (m.in. dokładne opisy katastrofy z ówczesnej prasy), by „nakarmić” nimi komputer. Ale wykorzystał tylko te informacje, które ukazywały stan sprzed katastrofy – tak by program na tej podstawie sam „przewidział” przebieg całego zdarzenia. I to rzeczywiście zupełnie wystarczyło – skala komputerowego kataklizmu była identyczna, jak ta z prasowych opisów.
Prof. McGuire zgadza się z hipotezą kolegi.
– Nie wiadomo, kiedy Cumbre Vieja wybuchnie ponownie. Może za kilka wieków, ale niewykluczone też, że za kilka lat. Jedno jest pewne: gdy już do tego dojdzie, zniszczenia będą ogromne. Nie da się ich uniknąć – twierdzi profesor – ale można w porę ewakuować ludność z nadbrzeżnych terenów Europy, Afryki i Ameryki. Trzeba tylko rozmieścić na La Palmie całą serię sejsmografów i prowadzić szczegółowy monitoring geologiczny wyspy. Dzięki temu wybuch wulkanu da się przewidzieć już kilka tygodni wcześniej.

La PalmaAtlantyda zginęła z tego samego powodu?
Wielu naukowców bagatelizuje zagrożenie. Argumentują, że zachodnia półkula nigdy nie doświadczyła tak potężnego kataklizmu, więc alarmujących danych nie można z niczym porównać. Ale to nie do końca prawda, znajdą się analogie – przekonuje McGuire. W 1953 dwaj geolodzy szukali złóż ropy na Alasce. Przy okazji odkryli, że zatoka, w której prowadzili prace, została w odległej przeszłości zniszczona przez wysoką falę. Nie wiedzieli, co spowodowało katastrofę. Dopiero po kilku latach pojawiła się podpowiedź. Otóż w 1958 r. nad brzegiem tej samej zatoki osunęła się ziemia i do morza wpadł potężny odłam skalny. Wywołana w ten sposób fala wprawdzie dość szybko się „rozpłynęła”, ale początkowo miała pół kilometra wysokości! Inny przykład: badając warstwy geologiczne na wschodnim wybrzeżu Szkocji naukowcy odkryli, że ok. 7 tys. lat temu obszar ten spustoszyło tsunami. Niedługo potem ustalili, że katastrofa nastąpiła na skutek obsunięcia się ziemi na płn.–zach. wybrzeżu... Norwegii! Ślady wskazują na uderzenia kilku fal jedna po drugiej. Zdaniem naukowców, mogły mieć one zaledwie 5–10 m wysokości, ale ich siła destrukcyjna i tak była olbrzymia.
Wiadomo zresztą, że podobne katastrofy zdarzały się też i na samych Wyspach Kanaryjskich. Kilka lat temu geolodzy zbadali podwodną część linii brzegowej archipelagu. Na kilku wyspach – w tym na La Palmie – udało się zaobserwować ślady aż 12 gigantycznych osunięć ziemi. Badacze ustalili, że ostatnie z nich zdarzyło się około 13 tys. lat temu, co przy okazji warto porównać z datą zatopienia legendarnej Atlantydy (ok. 11,5 tys. lat temu wg Platona)...

Dorota Lewandowska